Uciekała szybko,a przy okazji próbowała znaleźć jakieś wyjście z tej miejskiej dżungli. Zatrzymała się dopiero w jakimś ciemnym zaułku by odpocząć i może się przespać. Dopiero po chwili zorientowała się, że nie jest sama. Poczuła coś dziwnego.
Obejrzała się dookoła i zobaczyła - małego chłopca. Cały się trząsł. Widziała lęk w jego szarych oczach. Tylko czego on się tak obawiał?
I nagle zorientowała się. Przed dzieciakiem stał wilk. No tak. Poczuła, że złość zapanowuje nad jej ciałem. Dlaczego zawsze wilki kojarzą się z czymś złym? A atakiem? No bez przesady.
Znowu spojrzała na chłopca. Postanowiła, że nie będzie go już dłużej męczyć. Zaczęła powoli się wycofywać.
Zaraz ją złapią jeśli nie ucieknie. I tak już dużo ludzi przestraszyła. Nawet spowodowała wypadek. Uśmiechnęła się pod nosem triumfalnie. Kiedy wyszła na chodnik, następni ludzie zaczęli się drzeć. No nie wytrzymam! - warknęła do siebie w myślach.
Znowu biegła, aż się kurzyło. Wszędzie tylko te brzydkie łyse istoty, blaszane puszki i cholerne chodniki i światła! - mówiła do siebie. - A gdzie trawa i inne takie? Ugh, z każdym rokiem coraz gorzej.
Wywróciła oczami. Po chwili zatrzymała gwałtownie. Nastawiła uszu. Rzeka.
Jeśli dostanę się tam gdzie jest rzeka... to pewnie znajdę w końcu las! - ucieszyła się.
Biegła bardzo szybko - znowu - z uczuciem, że zaraz wróci do domu. I miała rację. Kiedy znalazła się obok rzeki było widać z daleka las. Pędziła tam.
***
Poczuła radość. Wreszcie w domu!
Truchtała powoli ciesząc się chwilą. Patrzyła na każde drzewo, wąchała każdy kwiatek, słuchała szumu drzew, śpiewu ptaków. Słuchała bicia swojego serca. Poczuła znajomy zapach. Jakieś 10 kroków i to już. Ale nie tego się spodziewała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz